O najsłodszy Panie Jezu oddaję się Tobie dnia dzisiejszego i na zawsze, a osobiście w godzinę śmierci mojej. Odwołuję się do nieskończonej dobroci Twojej. Rany Twoje najświętsze, niechaj będą mym spoczynkiem. Krew i woda, która wypłynęła z Najświętszego Serca Twego, niechaj mnie broni na strasznym sądzie Twoim.
W opowiadaniu zawartym w Mt 28,1-10 można wyróżnić, od strony kompozycji, dwie zasadnicze części: Pierwszą część stanowią wydarzenia przy grobie, na które składają się: a. nadprzyrodzona interwencja anioła, tzw. Angelofania (Mt 28,2-3); b. orędzie anioła do niewiast (Mt 28,5-7); dwie różne postawy: strażników i niewiast
Nieznana biografia Jezusa. 30 września 2011, 08:43. FACEBOOK. X. KOPIUJ LINK. Zgodnie z treścią ewangelii Jakuba Chrystus urodził się nie w stajence, a w grocie. Józefa przedstawia jako starca, który miał liczne potomstwo z inną żoną. Zaawansowany wiek Józefa miał zapewnić "czystość" Marii.
Śledczy prowadzący poszukiwania w kenijskim lesie Shakahola ekshumowali w sobotę kolejne 22 ciała – poinformowały władze. Tym samym liczba śmiertelnych ofiar Międzynarodowego Kościoła Dobrej Nowiny, który nakazał swoim wyznawcom głodzić się na śmierć, wzrosła do 201. Przez cały tydzień specjaliści rozkopywali płytkie groby rozrzucone po lesie w poszukiwaniu szczątków
Grób z bogatym wyposażeniem. Oficjalne otwarcie grobowca Tutanchamona nastąpiło 16 lutego 1923 roku . Brytyjskiemu archeologowi towarzyszył wówczas doświadczony egiptolog, lord George Herbert, znany jako lord Carnarvon. Herbert zmarł rok później, wobec czego badania komory grobowej zostały wstrzymane.
On zaś umarł za nas, gdyśmy jeszcze byli grzesznikami (por. Rz 5,8). Tym samym obwieszcza On, że życie osiąga swój szczyt, swój sens i swoją pełnię, kiedy zostaje złożone w darze. W tym miejscu nasze rozważanie staje się uwielbieniem i dziękczynieniem, a zarazem skłania nas do naśladowania Jezusa i pójścia za Nim (por. 1 P
SUBSKRYBUJ: https://www.youtube.com/c/ngcpl?sub_confirmation=1Kiedy odkrywcy grobu Tutanchamona zaczęli umierać w tajemniczych okolicznościach, pojawiły się
leeaZN. Płynnie przechodzimy od Męki do Zmartwychwstania. Ale bez pewnego odważnego ucznia i innego przyjaciela Jezusa, nie wiadomo, jak wyglądałby poranek wielkanocny. O tych dwóch Izraelitach prawie się nie mówi. Zresztą, jakie to ludzkie. Do dzisiaj nie dostrzega się wielkiego dobra, które dzieje się w cieniu, poza kamerami i bez rozgłosu. Nawet podczas czytania Męki Pańskiej wspomina się o nich jakby na marginesie. Przecież to, co najważniejsze już się dokonało. Jezus nie żyje. Kto by jeszcze zwracał uwagę na takie detale? A jednak na Golgocie wydarzył się mały cud. Pierwszy owoc śmierci Chrystusa. Nie kto inny tylko członkowie Wysokiej Rady: Józef z Arymatei i Nikodem zdjęli ciało Jezusa i pochowali je w nowym grobie. Akurat im zamożność i wysoki status społeczny nie przeszkodziły, chociaż Jezus przestrzegał, że bogatym trudno wejść do królestwa i krytykował religijnych przywódców. A jednak "trudno" nie oznacza "niemożliwe". Dzisiaj łatwo się czyta i słucha tej opowieści o pogrzebie, ale czy rozumiemy, na jaki gest zdobyli się ci bogaci i religijni panowie? Zdumiewające, że gdy apostołowie zwiali i siedzieli w jakiejś kryjówce, Jezus zadbał o swój pochówek. Godny króla. Nigdy nie mówił o tym, żeby Go pogrzebać. Nie martwił się o to, kto zatroszczy się o Jego umęczone i martwe Ciało. Jakoś to będzie. Bóg sam się zatroszczył. I wybrał do tego ludzi, o których zapewne nikt by wcześniej nie pomyślał. To właśnie oni pokazali, jak bardzo cenili Jezusa. Ich uczynek miłosierdzia naprawdę ich kosztował, zarówno materialnie jak i duchowo. Piszą o nim wszyscy ewangeliści. I generalnie ich relacje są bardzo zbliżone. Józef z Arymatei to zamożny i znaczny członek Sanhedrynu, człowiek "sprawiedliwy i dobry" (Łk 23, 50), "który był uczniem Jezusa" (Mt 27, 57), chociaż "ukrytym z obawy przed Żydami" (J 19, 38). Łukasz zaznacza, że Józef nie "przystał na uchwałę Wysokiej Rady i ich postępowanie" (Łk 23, 51). Nie zgadzał się z wyrokiem arcykapłanów, skazujących Jezusa na śmierć. A więc już wtedy sprzeciwił się woli większości. Może popatrzyli na niego spode łba jak na odszczepieńca? On się już tym nie przejmował. Nawiasem mówiąc, można być członkiem jakiegoś gremium i wcale się z nim nie utożsamiać, choć z ważnych powodów trzeba do niego należeć. Józef również powoli dojrzewał do bycia uczniem. Nie stał nim się od razu. Śmierć Jezusa jeszcze bardziej umocniła Józefa, który ofiarował Mistrzowi swój grób i wykazał się aktem niezwykłego męstwa. Zwłaszcza św. Marek podkreśla odwagę Józefa, który "śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa". (Mk 15, 43). Józef idzie pod prąd, żaden z uczniów nie zdobył się na coś podobnego. Przecież ktoś z otoczenia Piłata łatwo mógł donieść do Sanhedrynu, że wśród nich też jest "zdrajca". Św. Jan Chryzostom trafnie zauważa, że "Józef, który wcześniej się ukrywał, teraz po śmierci Chrystusa odważył się na wielki czyn. Narażał się przecież na śmierć, ściągając na siebie nienawiść przez swą życzliwość względem Jezusa, gdy odważył się prosić o Jego ciało, a ustąpił nie wcześniej, aż osiągnął swój cel". Św. Marek pisze, że Piłat "podarował ciało Jezusa" (Mk 15, 43) Józefowi. Zapewne dla namiestnika był to tylko trup. Ewangelista nieprzypadkowo chyba wtrąca tutaj greckie słowo "doreomai", które w Nowym Testamencie występuje często w odniesieniu do Boga, Na przykład, św. Paweł używa go, gdy pisze o "łasce i darze Boga udzielonym przez Jezusa Chrystusa mocą Jego śmierci" (Por. Rz 5, 15). Wyraża ono akt obdarowania nas przez Boga. To ciekawe, że Ciało Syna jest darem dla Józefa, na dodatek przekazanym przez poganina, który skazał Jezusa. Zarówno Józef jak i Nikodem przyjęli je z wielkim szacunkiem. "Obwiązali w płótna razem z wonnościami" (J 19,40). Czy nie ukrywa się tutaj jakaś aluzja do Eucharystii i naszego obchodzenia się z Ciałem Jezusa, którym dzisiaj jest każdy członek Kościoła? Drugi bohater pogrzebu Jezusa to Nikodem. Nie wiemy, czy rzeczywiście stał się uczniem Chrystusa. Ewangelie milczą na ten temat. Niemniej, w Ewangelii św. Jana pojawia się trzy razy. Zawsze ukazany przychylnie. Najpierw Nikodem przyszedł do Jezusa nocą, by porozmawiać. Później, jako "jeden z nich" ( J 7, 50), czyli członek Wysokiej Rady, stanął w obronie Jezusa, gdy jego koledzy chcieli Go zgładzić: "Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co czyni"? (J 7, 51). Oczywiście, Nikodemowi szybko zamknięto usta. Jego pytanie motywowane było zapewne wcześniejszą rozmową z Jezusem. Sam chciał się spotkać. Poznać. Wtedy inaczej patrzy się na człowieka, nie jak na wroga. Ostatni raz słyszymy o nim już po śmierci Pana. Na pogrzeb Jezusa Nikodem przyniósł 100 funtów mieszaniny mirry i aloesu. Te aromatyczne substancje w naszej jednostce wagi ważyły około 32, 5 kg. To ogromna ilość, znacznie przewyższająca zapotrzebowanie na zabalsamowanie jednego ciała. Dla zwykłego obywatela wystarczało około 5 funtów wonności. Osobie z królewskiego rodu darowano 75 funtów. Jezus został pochowany jak król nad królami. Nie dało się takiej ilości wonności przenieść ukradkiem, żeby nikt nie zauważył. Może trzeba było przywieźć je na grzbiecie muła i z pomocą sług. Jeśli dar Marii z Betanii wart był 300 denarów (rok pracy przeciętnego robotnika), to dar Nikodema opiewał na około 30 tys denarów. Oboje dali tyle, ile mogli. Każdy według swoich możliwości. Ten gest jest niewątpliwie wyrazem hojności i wielkoduszności Nikodema. Niektóre manuskrypty hebrajskie sugerują, że Nikodem idąc z ciałem Jezusa do grobu, płakał. Nie wspomina o tym Ewangelia, więc to przypuszczenie. Może jego łzy to również znak pokuty, że nie udało mu się powstrzymać Sanhedrynu przed skazaniem Jezusa na śmierć? Może żałował, że podczas procesu Jezusa zabrakło mu odwagi? W każdym razie, Jezus został pochowany i zmartwychwstał w grobie swego ucznia. Wcześniej namaszczony przez kobietę w Betanii, po śmierci przez dwóch bogatych mężczyzn, którzy w ten sposób okazali Mu miłość. Czy to nie wspaniały znak? Grób każdego chrześcijanina nie jest miejscem królowania śmierci, chociaż zewnętrznie tak wygląda. To miejsce zwycięstwa. Tam jest już Zmartwychwstały. Podczas swojej Paschy Jezus nie był otoczony samymi wrogami. Miał też przyjaciół: właściciel osiołka, gospodarz domu, gdzie odbyła się Ostatnia Wieczerza, Szymon z Cyreny, Weronika, Salome, matka Kleofasa, Maria Magdalena, Józef z Arymatei, Nikodem, Dobry Łotr. Całkiem pokaźna grupa, a jak łatwo ich wszystkich pominąć. Wystarczy tylko skupić się na złu albo na statystykach. Ziarno Królestwa wzrasta jednak powoli. A tak zupełnie na koniec, Józef z Arymatei jest ogłoszony patronem wszystkich grabarzy. A jego wspomnienie przypada 17 marca. Do niedawna w ogóle o tym nie wiedziałem. Przeczytaj o odważnej kobiecie, która też namaściła Jezusa na Jego pogrzeb
Boże Narodzenie w Betlejem - spędzenie go w tym miejscu to marzenie wielu chrześcijan. Możliwość przeżycia święta narodzin Jezusa Chrystusa u źródła to niezapomniane przeżycie duchowe, ale także kulturowe, gdyż spędzanie tych dni wśród muzułmanów (bo Betlejem to miasteczko zamieszkane przez Palestyńczyków) zapada w pamięć na miejsce narodzin Pana też jest bardzo godnie oprawione. Bazylika Narodzenia Pańskiego została w tym miejscu zbudowana na początku IV w. - dziś to jeden z najdłużej działających kościołów chrześcijańskich. W jego podziemiach znajduje się Grota Narodzenia, a w niej gwiazda oznaczająca miejsce, w którym stał żłóbek, gdzie Maryja "we żłobie Mu położyła siana pod główeczki" - by przytoczyć słowa popularnej kolędy. Dziś do tej gwiazdy stoi gigantyczna kolejka pielgrzymów (głównie z Rosji), chcących choć przez chwilę być sam na sam z tym świętym polega na tym, że bardzo niewielkie są szanse na to, by klękali we właściwym miejscu. Już nawet nie chodzi o tę gwiazdę, która z precyzją równą GPS-om wyznacza miejsce, w którym pierwszą noc na ziemi spędził Chrystus. W ogóle dowody na to, że cała bazylika została zbudowana w miejscu, w którym znajdowała się biblijna stajenka także nie są zbyt który zaczął się interesować miejscem narodzin Chrystusa, był św. Justyn Męczennik - tyle że zaczął to robić grubo ponad 100 lat po jego śmierci, dopiero w II w. Znalazł on w Betlejem miejsce, które - według twierdzeń lokalnych mieszkańców - było ową legendarną stajenką (czy może raczej jaskinią). Później jego odkrycie zainspirowało budowę w tym miejscu kościoła, który następnie stał się Bazyliką Narodzenia Pańskiego. Ale czy zbudowano go we właściwym miejscu? Duży znak podobnie jest właściwie ze wszystkimi miejscami kultu związanymi z życiem i śmiercią na krzyżu Jezusa Chrystusa w Jerozolimie. Z prostej przyczyny - to miasto zostało doszczętnie zniszczone przez Rzymian w 70 r. po narodzeniu Pańskim, nie został po nim dosłownie kamień na kamieniu. A późniejsze przebudowy do reszty zabiły tkankę miejską, łącznie nawet z układem ulic. Dzisiejszy wygląd Jerozolima zawdzięcza Sulejmanowi Wspaniałemu, tureckiemu sułtanowi, który zlecił jej gruntowną przebudowę w połowie XVI w. Na przykład Via Dolorosa, ulica, którą - jak dziś słyszą turyści - wiodła droga krzyżowa, tylko na kilku odcinkach rzeczywiście pokrywa się z trasą, jaką Jezus pokonywał z krzyżem na plecach. Ma ona natomiast wiele wspólnego z nową osią miasta, zbudowaną przez Rzymian przy odbudowie w 132 pułapek w Jerozolimie jest więcej. Sporo historycznych nieścisłości można wychwycić w samej Bazylice Grobu Świętego (punktuje je Simon Sebag Montefiore w swojej książce "Jerozolima. Biografia"). Sama Golgota, która znajduje się pod jej dachem, wydaje się być prawdziwym miejsce ukrzyżowania Chrystusa - wprawdzie nie ma na to dowodów, ale na tej skale regularnie krzyżowano skazańców w czasach jezusowych. Ale by dotknąć Golgoty, trzeba wejść na specjalny taras, tymczasem pod nim znajduje się (znów według słów legendy i przewodników) grób Adama - tak, tego Adama, pierwszego mężczyzny na Ziemi. W taki zbieg okoliczności historycy wierzyć nie chcą. Tak samo jak nie dają wiary w to, że Grób Pański na terenie bazyliki jest rzeczywiście tym grobem - nie znaleziono żadnych dowodów potwierdzających, że rzeczywiście w tym miejscu złożono ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża. Bardziej sugeruje to wygodną organizację bazyliki, która dzięki temu mogła jednym dachem przykryć kilka z najświętszych miejsc dla ciekawe zgrupowanie ważnych obiektów można znaleźć na wzgórzu Syjon. To właśnie tam miał się znajdować Wieczernik, a więc miejsce, w którym Jezus spożył ostatnią wieczerzę ze swymi uczniami. Tak się składa, że sala jest na pierwszym piętrze - a pod nią, na parterze znajduje się grób Dawida. Jakby tego było mało, tuż obok stoi jeszcze klasztor Zaśnięcia Marii Panny, w którego podziemiu jest pięknie zaaranżowana sala sugerująca, że w nim właśnie znajdowało się ciało matki Boga tuż przed jej wniebowzięciem. Jest to zgodne z duchem jednego z apokryfów, mówiącym, że ten akt dokonał się właśnie na Syjonie. Na ile zgodny z prawdą? Dowodów historycznych z symboli jerozolimskiego Starego Miasta jest osiem bram, które do nich prowadzą. Bramy są także na kartach Biblii - w końcu przez jedną z nich wjechał Chrystus do miasta (na pamiątkę tego wydarzenia obchodzimy Niedzielę Palmową). Przewodniki podają, że była to Brama Złota, jednak jest to właściwie nieprawdopodobne - została ona zbudowana dopiero przez Sulejmana, a wcześniejsza mapa wjazdów do miasta miała inną siatkę. Prawdopodobnie Mesjasz skorzystał z nieistniejącej dziś Bramy Pięknej - choć też podawanie tej informacji obarczone jest sporym ryzykiem wiedzieć, że współczesna Jerozolima to miasto uproszczeń i zakłamań historycznych. Znając jego historię, trudno zresztą spodziewać się czegoś innego. I nawet świadomość tych nieścisłości nie psuje wielkiej mistycznej siły tej duchowej stolicy trzech największych religii na świecie. A jeśli komuś rzeczywiście bardzo zależy na tym, by zobaczyć miejsce autentyczne, które ciągle pamięta Jezusa, musi się wybrać go Getsemani na Górze Oliwnej. Wiele z tamtejszych drzew oliwnych ma ponad 2 tys. lat - i one były świadkami, jak Judasz wydawał Jezusa arcykapłanom.
Mimo zniszczeń sprzed tysiąca lat grób Jezusa ma wciąż oryginalne elementy konstrukcyjne. Przetrwały pożary, wojny i trzęsienia ziemi. Ich odkrycie to archeologiczna sensacja. Przez wieki Bazylika Grobu Świętego była celem dewastacji z rąk ludzkich i sił przyrody. W 1009 roku została zupełnie zburzona i odbudowana. Współcześni naukowcy od lat zastanawiają się, czy w związku z tą odbudową zachowano jej pierwotną lokalizację i czy naprawdę może stać na miejscu, które potwierdziła delegacja z Rzymu 17 wieków temu? Dzięki badaniom wspieranym przez National Geographic udało się to potwierdzić. Pozostałości groty wewnątrz bazyliki są bezsprzecznie tym samym miejscem. Świadczy o tym przebadana próbka zaprawy murarskiej pomiędzy naturalną skałą jaskini i marmurową płytą grobowca. Zaprawa pochodzi z 345 roku, to 19 lat po podawanej w źródłach dacie odnalezienia grobu. Do tej pory najwcześniejsze znaleziska w tym miejscu datowane były na czasy wypraw krzyżowych, czyli tysiąc lat temu. Co prawda archeolodzy nie mogą potwierdzić, że właśnie w tym miejscu złożono ciało Jezusa z Nazaretu, jednak można z całą pewnością stwierdzić, że pierwsze prace rozpoczęły się tu w czasach pierwszego chrześcijańskiego cesarza rzymskiego – Konstantyna. Po raz pierwszy od wieków grobowiec otwarto w październiku 2016 roku, przy okazji prac renowacyjnych przeprowadzanych przez interdyscyplinarny zespół z politechniki w Atenach. Pobrano wtedy kilka próbek zaprawy do dalszych badań. Kiedy w 325 do Jerozolimy przybyła delegacja przedstawicieli Konstantyna skierowano ich do rzymskiej świątyni wybudowanej w wapiennej jaskini 200 lat wcześniej. Budynek zburzono i rozpoczęto prace odkrywkowe. Dodatkowo wykonano otwór w sklepieniu dla ułatwienia prac. Jednym ze znaków rozpoznawczych grobu jest długa półka, na której miało być złożone ciało. Takie rozwiązanie jest charakterystyczne dla żydowskich grobów w Jerozolimie około I wieku. Marmurowe pokrycie półki wykonano najwcześniej w XVI wieku, wedle świadectw pielgrzymów. To, co zaskoczyło naukowców rok temu, to fakt, że pod marmurem znaleziono jego jeszcze jedną warstwę – płyty oznaczone krzyżem, położone bezpośrednio na wapiennej skale. Spekuluje się, że mogą one pochodzić z XI wieku, nie ma dowodów by którykolwiek ze szczątków pochodził z pierwszej rzymskiej świątyni. O badaniach naukowych i spekulacjach dotyczących postaci Jezusa z Nazaretu przeczytacie w najnowszym numerze National Geographic Polska! Tekst: Kristin Romey Zapraszamy na kanał tv NatGeo: „Tajemnica Grobu Jezusa” – Poniedziałek 25 grudnia, PREMIERA o godz. 21:30. W tym trwającym godzinę programie będziemy śledzić ekspertów, próbujących odkryć tajemnicę Grobu Chrystusa. Podczas prac związanych z rekonstrukcją edykuły okazało się, że zniszczenia są o wiele większe niż przypuszczano, a to z kolei zmusiło naukowców do otwarcia Grobu. Zamknięty przez setki lat – nie był dostępny dla nikogo. W produkcji „Tajemnica Grobu Jezusa” przyjrzymy się z bliska odkryciom naukowców, którzy przez 60 godzin mieli dostęp do Grobu Pańskiego. Testy naukowe wskażą, że jego pozostałości datowane są na czwarty wiek – co może zrewolucjonizować naszą wiedzę na temat Grobu Pańskiego. Jest to jeden z programów emitowanych w ramach cyklu: National Geographic poleca – emisje 24 grudnia od godz. 17:55, od 25 grudnia do 1 stycznia od godz. 19:00.
Gdzie urodził się Jezus Chrystus? W grocie skalnej czy w stajence? Kto i po co przyszedł do nowo narodzonego Zbawiciela? A gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, to kto by Go odwiedził? Ksiądz Mariusz Rosik opowiada o tradycji, symbolach i legendach związanych z najbardziej tajemniczym narodzeniem dziecka. Nie było miejsca dla Ciebie w Betlejem w żadnej gospodzie i narodziłeś się, Jezu, w stajni, w ubóstwie i chłodzie - taki obraz narodzin Jezusa Chrystusa znamy z jednej z kolęd. Jednak badacze są coraz bardziej pewni, że Zbawiciel nie urodził się w stajence, lecz w grocie skalnej w Betlejem. - Betlejem, po hebrajsku "dom chleba", to niewielkie miasteczko, oddalone zaledwie 10 km od Jerozolimy, związane jest z wieloma biblijnymi wydarzeniami. Tu znajduje się grób Racheli, umiłowanej żony Jakuba. Tu narodził się i wypasał owce Dawid, wezwany później na króla Judy. O tym mieście prorokował Micheasz. Tu wreszcie zawitali przybywający z Galilei Maryja z Józefem - opowiada ks. Mariusz Rosik, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego i Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się teologią Nowego Testamentu i starożytną historią Żydów. Interesuje się relacjami judaizmu i chrześcijaństwa w czasach narodzin Rosik mógłby godzinami opowiadać o Betlejemskej Bazylice Narodzenia Chrystusa, zbudowanej wokół skalnej groty, w której według tradycji narodził się Jezus. Sam był tam wielokrotnie. Do bazyliki prowadziły niegdyś trzy bramy. - Dwie z nich są dziś zamurowane. Ta, która pozostała, zwana jest Bramą Pokory i liczy zaledwie 120 cm wysokości. Wchodząc przez nią, trzeba się pochylić i przez to naśladować Chrystusa, który uniżył samego siebie i stał się człowiekiem. Mniej teologiczne wyjaśnienie głosi, że brama jest tak niska, by działająca tu swego czasu konna policja turecka miała utrudniony wstęp do wnętrza - opowiada kapłan. Kaplicą Żłóbka opiekują się franciszkanie. Ołtarz poświęcono postaciom Trzech Króli. Na pochodzącej z IV stulecia Chrzcielnicy widnieje napis: "Ku pamięci, odpoczynkowi i odpuszczeniu grzechów tych, których imiona zna Pan". - Starożytna legenda rodem z krainy baśni podaje, że niegdyś stała w tym miejscu studnia, do której wpadła betlejemska gwiazda po tym, jak przyprowadziła trzech mędrców na miejsce narodzin Zbawiciela - opowiada ks. Mariusz. Największą uroczystością celebrowaną w Bazylice Narodzenia jest doroczna DALEJ:Królowie czy magowie? Ilu było mędrców ze Wschodu?Anioł pasterzom mówił, Chrystus wam się narodziłTo nie królowie, ale pasterze byli pierwsi u nowo narodzonego Zbawiciela. Wioska Bait Sahur, zamieszkana w większości przez ludność chrześcijańską, oddalona jest zaledwie 3 km od Betlejem. To tu tradycja umieszcza pole, na którym pasterze mieli usłyszeć głos anioła. W tym miejscu zbudowano kościół na bazie dziesięciokąta. Ma kształt beduińskiego namiotu i upamiętnia pokłon pasterzy przed nowo narodzonym Jezusem. Wezwanie sanktuarium brzmi: "Gloria in excelsis Deo!" ("Chwała na wysokości Bogu!") i nawiązuje do anielskich śpiewów, które rozbrzmiały w chwili wizyty pasterzy przy żłóbku Zbawiciela. Ksiądz Mariusz Rosik: Niektórzy chcieli widzieć w wędrowcach astronomów czy astrologówGrotę, w której narodził się Jezus, odwiedzili także trzej mędrcy ze Wschodu. Wokół postaci tajemniczych wędrowców idących szlakiem gwiazdy narosło wiele legend. Mędrcy świata, monarchowie, gdzie spiesznie dążycie - Gdy pozbywamy się tej legendarnej otoczki, staje się jasne, że ewangelista Mateusz, który relacjonuje ten epizod narodzin Chrystusa, zamierzał podkreślić królewską godność Jezusa - tłumaczy ks. Mariusz Rosik. Według niego niektóre terminy i zwroty wzięte są przez ewangelistę wprost z ceremoniału dworskiego. Wędrowcy określani są terminem "magoi", tłumaczonym jako "magowie". - Niektórzy chcieli widzieć w wędrowcach właśnie astronomów czy astrologów. Niebagatelną rolę w zrodzeniu się takiego przekonania ma też motyw gwiazdy. W końcu wędrowcy posuwają się szlakiem wyznaczonym przez gwiazdę - mówi kapłan. Popularnie Święto Objawienia Pańskiego nazywamy Świętem Trzech Króli, choć tak naprawdę nie wiemy, czy trzej wędrowcy królami W Mateuszowym tekście nie ma mowy o tym, że wędrowcy byli obdarzeni godnością królewską. Takie przekonanie zrodziło się przypuszczalnie pod wpływem wzmianki w jednym z psalmów, iż przed Mesjaszem pokłon złożą pogańscy królowie - tłumaczy. I zaznacza, że termin proskynesis, oznaczający pokłon do ziemi, często wskazywał na pokłon, jakiego dokonywano w obecności króla. - Być może cała poświata "królewskości" opowiadania nadała wędrowcom godność królewską. Przysłużyć się miały temu także złożone dary - złoto wskazywać miało na godność króla - dodaje kapłan. Kim więc byli tajemniczy przybysze? Ks. Rosik uważa, że pewni możemy być tylko jednego: byli wędrowcami, którzy odbyli długą drogę z krain położonych na wschód od Palestyny, by oddać pokłon DALEJ: A gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, to kto by Go odwiedził?Trzej królowie podarunki oddająTo niejedyna niewiadoma związana z wędrowcami. Legendą jest również ich liczba. - Wystarczy zapytać dzieci na katechezie, ilu było wędrowców, a niemal natychmiast wymienią trzech. Ciekawe jednak, że Mateusz wcale nie podaje ich liczby. Nie mówi, że było ich trzech ani dwóch, ani pięciu. W ewangelii nie ma o tym mowy - podkreśla kapłan. Jak mówi, tradycyjne przekonanie, że wędrowców było trzech, zrodziło się z faktu, iż Mateusz opisuje trzy dary złożone przed Jezusem: złoto, kadzidło i mirrę. Złoto jest symbolem króla, kadzidło i mirra, jako żywica drzew Libanu, Arabii, Indii czy Somalii, były niezwykle kosztowne. Przed Królem wszechświata zostały więc złożone najcenniejsze skarby starożytnego Kacpra, Melchiora i Baltazara także są legendarne. Któż ich nie zna? Mateusz jednak nie wspomina żadnego z nich. - One również są wytworem wczesnochrześcijańskiej tradycji. Ikonografia przedstawia trzy postaci, którym nadano takie imiona: mężczyznę młodego, dojrzałego i starca. Występują oni w strojach Azjaty, Europejczyka i mieszkańca Afryki. W ten sposób cały znany starożytnym świat pogański oddaje hołd Jezusowi Królowi - tłumaczy symbolikę ks. narodzonemu wół i osioł się kłaniająJózef i Maryja podróżowali zapewne na osiołku. - Ewangeliczna wzmianka o wole i ośle odsyła nas do Księgi Proroka Izajasza. Już na początku swej księgi prorok mówi tak: "Wół rozpoznaje swego pana, a osioł żłób swego właściciela; Izrael na niczym się nie zna". Ten wyrzut skierowany pod adresem Izraela został odczytany w pierwotnym Kościele jednoznacznie: Izrael nie rozpoznał w Jezusie Mesjasza, choć nawet zwierzęta były w stanie to uczynić - wyjaśnia wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, to kto by Go odwiedził?- Jeśli Jezus narodziłby się dziś w Betlejem, to paradoksalnie najbliżej mieliby do Niego muzułmanie, bo miasto jest dziś jednym z ważniejszych ośrodków kultury palestyńskiej w Ziemi Świętej - mówi ks. Mariusz Rosik. Król dla całego świata, nie tylko dla narodu wybranegoKsiądz Rosik uważa, że pokłon wędrowców ze Wschodu przed Jezusem jest ogłoszeniem - za pośrednictwem gwiazdy - narodzenia Króla dla całego świata, nie tylko członków narodu wybranego. Zgodnie z przepowiedniami zawartymi w Księdze Liczb, Mesjasz będzie królem panującym nad Izraelem i innymi narodami. Król Izraela został jednak odrzucony przez swój lud, gdy nie przyjęto w gospodzie Maryi i Józefa. Oto orędzie epizodu: nowo narodzony Jezus jest Królem nie tylko dla Żydów, ale dla całego świata. ***Trzej królowie, mędrcy - według tradycji chrześcijańskiej osoby, które miały podążać za Gwiazdą Betlejemską, przybyć do miejsca narodzin Jezusa Chrystusa i przekazać mu dary. Królowie uznawani są za świętych w katolicyzmie, prawosławiu oraz w starożytnych Kościołach Wschodu.
Bazylika Grobu Pańskiego jest najważniejszym miejscem kultu religijnego wszystkich chrześcijan. Wzniesiono ją na polecenie cesarza Konstantego i jego matki św. Heleny. Prace trwały aż 22 lata i zakończono je w 348 roku naszej ery. Dzisiejsza bazylika jest jednak rekonstrukcją budowli. Przepiękny oryginał zburzony został przez kalifa Ha Kima. W miejscu dzisiejszej bazyliki dokonało się zbawienie świata. Tutaj właśnie Pan powiedział: "Wstępuję do Ojca mojego i waszego. Do mojego i waszego Boga". Jezus zmartwychwstał w niedzielę po żydowskim święcie Paschy. Jego męka była dobrowolnym wypełnieniem woli Boga. W pobliżu Bazyliki Jerozolimskiej do dziś można zobaczyć zachowane fragmenty powierzchni ulic z czasów rzymskich. Ulic, po których stąpał Jezus i Jego uczniowie. Wejście Wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego Anastasis Inaczej Zmartwychwstanie, to nazwa rotundy, w środku której znajduje się Kaplica Grobu Pańskiego Kaplica Koptyjska Położona jest po przeciwnej stronie Kaplicy Grobu. Jest w posiadaniu Koptów, czyli chrześcijan egipskich mających krucyfiks wytatuowany na ręce, aby nie mogli zaprzeć się wiary Kaplica Grobu Pańskiego Została wybudowana tak, by grób został w niej zamknięty. Była wielokrotnie przebudowywana, ostatnio w 1808 roku. Wskazuje na miejsce zmartwychwstania. Ma 8,5 metra długości i 6 metrów szerokości Kaplica Ormiańska Leży w pobliżu XIII stacji Drogi Krzyżowej. W niej znajduje się okrągły kamień, który według tradycji jest miejscem, z którego kobiety towarzyszące Jezusowi obserwowały Jego śmierć na krzyżu, a potem zdjęcie z krzyża, które było czynnością pogrzebową, a więc według zwyczaju semickiego-zarezerwowaną wyłącznie dla mężczyzn Kaplica Anioła O wymiarach 4 na 4 metry jest przedsionkiem Grobu Pańskiego. To miejsce, gdzie Anioł ukazał się niewiastom przybyłym do grobu w niedzielę rano. Tu znajduje się fragment kamienia, który niegdyś zamykał wejście do grobu. Jest to bogato zdobiony czworoboczny blok marmuru Kamień Namaszczenia Znajduje się poniżej Golgoty, naprzeciw głównego wejścia do Bazyliki Grobu Pańskiego. To miejsce, gdzie Józef z Arymatei i Nikodem pośpiesznie namaścili ciało Jezusa mieszanką mirry i aloesu, a następnie owinęli je w lniany całun. Ich pośpiech wynikał z religijnego nakazu zaprzestania wszelkich prac w dniu żydowskiego święta Paschy Kaplica Znalezienia Krzyża Nad jej ołtarzem umieszczono brązowy posąg św. Heleny, w którego wnętrzu znajduje się kawałek drewna z krzyża Pańskiego Arkady Maryi Przed Kaplicą Grobu Pańskiego. Zgodnie z tradycją Matka Boska po śmierci syna codziennie modliła się tu przy pustym grobie Ołtarz Matki Bolesnej Usytuowany jest pomiędzy kaplicą rzymskokatolicką a greckoprawosławną Kaplica rzymskokatolicka Znajduje się na Golgocie, obok kaplicy greckoprawosławnej Komnata grobowa O wymiarach 2 na 2 metry to druga część Grobu Pańskiego. Miejsce złożenia do grobu znajduje się na prawo od jej wejścia. Okrywa je marmurowa płyta, pod którą znajduje się wnęka skalna, gdzie spoczęło ciało Jezusa. Ostatni raz oglądano ją podczas prac restauracyjnych w 1555 roku. Nad płytą znajduje się obraz "Zmartwychwstanie". Z sufitu zwisa szereg lamp. Fragment oryginalnej skały grobowej znajduje się na północnej ścianie, za ikoną Matki Bożej. Wejście do komnaty jest niskie (130 cm) i ciasne Golgota Na Golgocie znajduje się Ołtarz Ukrzyżowania. Poniżej ołtarza jest wgłębienie w którym stał krzyż Kaplica św. Heleny Położona jest między głęboką grotą a posadzką bazyliki. W IV wieku w grocie na polecenie świętej Heleny, matki cesarza, poszukiwano pozostałości krzyża, na którym umarł Jezus. Znaleziono tam resztki wielu krzyży
co znaleziono w grobie jezusa